o tesknocie slow pare.

Mieliscie kiedys tak, ze odczuwaliscie brak kawalka siebie? Tesknote za czescia swojego Ja, za Kims, kto byl czescia Was.
Mieliscie kiedys tak, ze brak Przyjaciela doskwieral Wam tak bardzo, ze z trudem nie wylewaliscie lez ogladajac Wasze zdjecia lub wspominajac czas spedzony razem?
Wiecie? Ja tak teraz mam. Tak bardzo tesknie za Agata, ze na sama mysl chce mi sie plakac. I jesli ktos z Was, nie mial nigdy Prawdziwego Przyjaciela, to nie zrozumie, o czym teraz mowie.
Nie widzialam jej od trzech miesiecy, nie rozmawialysmy juz tez dlugo, nie jestesmy na bierzaco w swoich sprawach, mijamy sie przez roznice czasu i nie mamy dla siebie chwili. To jest trudny okres dla mnie, dla niej zapewne tez.
Serce mnie boli z tesknoty. Nie mam z kim sie powyglupiac ani powaznie porozmawiac. Nie mam przy kim mowic ciagle z podtekstami seksualnymi, gdy mnie najdzie i nie mam z kim wymyslac Nierealnych Historii. Nie mam z kim wyjsc do Supa Rozstan i nie mam komu opowiadac o moich randkowych przygodach, choc takowych tutaj ostatnio nie miewam. Nie moge plakac ze smiechu, nie moge byc soba, bo nie ma tu kogos, przy kim moge to wszystko robic.
Przyjaciel… Teraz zdaje sobie sprawe, jak wielkim jest Skarbem i ile dla mnie znaczy.
Pamietam wieczor, kiedy odlatywal moj samolot do Polski. Upilam sie wtedy. Tak troszeczke, bo brat mi pozwolil. I plakalam i smialam sie naprzemian. I wiecie co? W ciagu tych lez i smiechu postanowilam zadzwonic do Agaty. Obudzilam ja z samego rana tylko dlatego, ze musialam ja uslyszec. A ona bez zadnego ‘ale’ wysluchala mojego placzu i smiechu naprzemian.
To sie nazywa Przyjaciel. Przyjaciel, ktory kocha Cie mimo wad, ktory potrafi podniesc Cie na duchu w kazdej sytuacji. Myslicie, ze dzieki komu potrafilam poradzic sobie w pracy z kolezankami? Dzieki niej, bo wytlumaczyla mi wiele spraw pokazujac je od innej strony.
Nikt nie wie, co teraz czuje, jak mnie zrzera wsrodku, bo mnie tak ciagnie do niej. One. Bestki. Shes i “czlowiek zdominowany przez otoczenie”, “ale po co, po co ta mina…”, makarena z przedszkola, pierwsze zdjecie w gimnazjum, maile, ktore doprowadzily do tego, co teraz jest i ktore teraz pozwalaja nam na kontakt.
To jest niesamowite, ze mozna sie tak zzyc, ze mozna tak wiele nauczyc sie od drugiego czlowieka i jak niesamowite jest uczucie, ze mozna byc czyims przyjacielem. To jest najpiekniejszy dar. Chyba nawet lepszy niz milosc. Milosc moze sie skonczyc, ciezko do niej wrocic. Mozna przestac kochac. A przyjazn? Przyjazn trwa wiecznie. Nie wiem, co mogloby popsuc moje stosunki z Agata. Myslalysmy kiedys nad tym i jest tylko jeden powod: FACET. A ze mamy inny gust, to nie grozi nam ta przeszkoda.
Tesknie. Brakuje mi jej. Brakuje “madrej Agaty” i tych wszystkich wspolnych chwil. Jesli macie prawdziwych przyjaciol, to doceniajcie ich. Spedzajcie z nimi jak najwiecej czasu, mowcie im o swojej sympatii do nich, nie pozwolcie, zeby to wszystko przepadlo. W dzisiejszych czasach trudno jest znalezc taka bratnia dusze.
To my :) nasze pierwsze zdjecie.

“I trzeba być wielkim przyjacielem i mocnym przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę.” – Ona to potrafi :*