snilo mi sie, ze…

Mialam urodziny i zorganizowalam  male przyjecie. Mialo byc kameralnie, dla kilku osob, a przyjechala do mnie cala klasa z liceum… Pamietam glownie twarze chlopakow, ktorzy zadowoleni z zycia usmiechali sie do zdjec. A ja mialam jeden wielki problem – jak ich wszystkich pomieszcze w domu na noc i co dam im do jedzenia ;) Pamietam tez motyw, ze tlumaczylam jednemu z kolegow, ze moze sie napic, ale tylko do momentu, kiedy bedzie mial haftowac ;p nie wiecej. I on taki smutny byl, ze nie moze nawalic sie na maxa… hehe :)
Obudzilam sie i zatesknilam za nimi wszystkimi. Teraz sa studentami, maja nowe, inne zycie, nowych znajomych. Ach jej. Liceum, to byl piekny czas… :))
Bal Halloween’owy tuz… tuz… Nie wiem, za co/kogo mam sie przebrac. Moze mi doradzicie? Chcialabym zaszokowac… ;>