z obserwacji swiata wynika, ze…

Czlowiek jest zdominowany przez otoczenie, aczkolwiek niekoniecznie, bo zdarza mu sie robic cos tylko i wylacznie wg wlasnych pogladow i uczuc, czy emocji.
Zauwazylam jednakze, ze mezczyzni sa bardzo podporzadkowani kobietom, wszystko od nich zalezy. Przychodza do sklepu malzenstwa i to zawsze kobieta ma decydujacy glos, jesli chodzi o wedline, ser, czy ciasto, ktore nalezy kupic. Przy kasie rowniez “prosze poczekac, moze zona cos jeszcze wezmie”. Podobaja mi sie malzenstwa, ktore spotykam w swoim sklepie. Sa dwie pary, ktore zapamietalam najbardziej. Pierwsza z nich laczy kobiete bardzo powazna, stateczna, ktora rzadko sie usmiecha, a jej maz natomiast sypie zartami i mozna bardzo milo spedzic czas, kiedy sie go obsluguje. Kolejna para, to panstwo, gdzie akurat mezczyzna glownie zakupy robi, ale sa z zona bardzo zgrani – ona taka usmiechnieta, a on znow powazny facet, ale oboje lubia z nami zartowac i sa przemili. Jednak i tak na sam koniec zakupow “zona ma glos decydujacy” ;)
A dzis obslugiwalam tak milego Pana, ze usmiech nie schodzil mi z twarzy. Polecilam mu orzechowy ser zapewniajac, ze jest przepyszny i moge dac mu sprobowac, jesli chce, oraz szynke z udzca, ktora jest tak dobra, ze buzie wykreca ;) Skosztowal Pan oczywiscie i kupil szyneczke i serek. Zartowalam sobie z nim i zachecalam do kupienia tego i tamtego. Byl na tyle wyluzowany, ze nie mialam zadnej blokady zwanej ‘skrepowanie’ – usmiechalam sie do niego, bo w pewnym momencie uswiadomilam sobie, ze przypomina mi Sylwestra Stallone… ;) Na koniec uslyszalam “dziekuje za mila obsluge” :D milo mi sie na mej duszy welnianej zrobilo. Ot co.
A jak pracowalam w niedziele w ubieglym tyg. to przyszedl do sklepu chlopak, ktory tak bardzo przypominal mi Johnnego Deppa, ze myslalam, ze sie rozplyne, kiedy usmiechal i patrzyl mi prosto w oczy…^^ ale niestety nie zdarzylam mu powiedziec, kogo mi przypomina ;P eh. Szkoda, ze czesciej do nas nie wpada do sklepu ;> chociaz mozna byloby sobie popatrzec…
A za tydzien wybieram sie na bal Halloween’owy ;> nie wiem jeszcze za co/kogo sie przebiore, ale jesli pojdziemy, to bedzie to zapewne wielka frajda, chocbym przebrala sie za puszke od piwa ;)