Spod snieznej pierzynki slowa plyna…

Mam temperature ponizej zera, skrzypiacy pod nogami, kilku-centymetrowy snieg i dobry nastroj. Czuje nareszcie magie Swiat Bozego Narodzenia. Teraz grajace w sklepach koledy i przystrojone domy maja swoj sens. Wszystko ma rece i nogi. W Polsce dlugo trzeba czekac na takie mrozy jak tutaj. Kilka metrow od auta do domu, a nogi zaczynaja zamarzac. Dobrze, ze wczesniej zaopatrzylam sie w kurtke i cieple dodatki – przynajmniej od kolan w gore nie marzne ;) no i butki tez mam cieplutkie. Jak ja to mowie – przebrzydle (takie chamskie trepy), ale cieple. Nauczylam sie tutaj, juz prawie opanowalam to do perfekcji, ze nikt nie patrzy na to, jak wygladasz, wiec z wielka przyjemnoscia ide do pracy w moich meskich szerokich dresach i butach z minimalnym, tupajacym obcasem. Kocham to uczucie, ze czuje sie swobodnie i wszyscy tak naprawde maja to gdzies ;)
Zima, podobnie jak i wiosna kojarzy mi sie z… miloscia. Na szczescie jeszcze nie spotykam zakochanych par tarzajacych sie w sniegu, ale boje sie, ze niedlugo wyjda z cieplych domkow na spacery i oczywiscie beda na mnie trafiac. Eh… Przydalby sie jakis mily chlopiec… Ja mam niestety pecha, bo najczesciej trafiam na starszych duzo od siebie (taaa… wole starszych i tylko takich przyciagam – zazwyczaj), a jesli juz sa starsi 2-3lata, czy w moim wieku, to cos wiecznie staje na przeszkodzie. Smialam sie ostatnio do brata, ze moj maz okaze sie dziadkiem :| eeeh… Przydaloby sie kogos miec. No ale na sile nic nie ma, wiec trzeba cieszyc sie towarzystwem brata i jego ukochanej, Krzysia (o nim Wam jeszcze nie pisalam, ale znamy sie juz jakies 4mies. i spedzamy razem sporo czasu, bo mieszkamy blisko) i Dorotki (moja nowa kolezanka, zobaczymy czy awansuje na przyjaciolke ;) choc niestety NIKT nie bedzie nikgdy dla mnie znaczyl wiecej niz Agata ;* ).
 
Taaak… Mialam tez napad tesknoty kilka dni temu. Trwal dwa, czy, moze wiecej dni. Non stop mialam ochote plakac, ale udalo mi sie powstrzymywac. Tak strasznie brakuje mi moich znajomych, z ktorymi tak swietnie sie czulam. Ach jej. 
A 10. stycznia stuknie mi pol roku po drugiej stronie oceanu. Pol roku. Nie wierze.
Pozdrawiam cieplo z minusowego Chicago ;)