Mialam sen, piekny sen…

Dzis w nocy (z 9 na 10lutego) snilam, ze latam. Podskakiwalam sobie uroczo i unosilam sie do gory. Odbijalam sie o jakies sciany, ale ciagle szlam do gory. Ile to razy juz ja latalam w swoich snach. Dzis pierwszy raz zrobilam to bez pomocy skakanki. Zawsze skakalam na skakance zeby uniesc sie do gory. Tak coraz wyzej i wyzej… Obudzilam sie, bo moje skoki byly jakies dziwnie realne. W srodku nocy jakby na jawie, ciagle mialam wrazenie, ze skacze, ale nie zwrocilam na to wiekszej uwagi, tylko przekrecilam sie na drugi bok. 
Obudzilam sie i nie pamietalam moich nocnych przygod. W pracy szef i kolezanki rozmawiali o trzesieniu ziemi. Na poczatku nie zalapalam, o czym mowia. Dopiero pozniej zapytali mnie “a Ty czulas?”, mysle sobie… co ja moglam czuc? “No jak to co? Trzesienie ziemi!”. I od razu przypomnial mi sie sen, w ktorym skakalam i trzesienie, delikatne poruszanie moim lozkiem. To nie byl sen. Snem bylo latanie, ale nad ranem, o 4, obudzilo mnie prawdziwe trzesienie ziemi. Trwalo zaledwie kilka sekund, ale bylo na tyle silne, ze sie obudzilam. Nie moge w to uwierzyc. Wiem, Wam tez pewnie jest trudno. Ale jesli potwierdza to wiele innych osob, to nie moze byc to nieprawda. Zreszta znalazlam juz wiadomosci na ten temat – LINK. 
Jak sie z tym czuje?
Ogolnie jestem w szoku, bo nie spodziewalam sie, ze przezyje kiedys chocby male trzesienie ziemi ;) nie moge w to uwierzyc i jestem pelna dziwnych emocji i jak o tym komus opowiadam, to moj glosik jest taki wysoki, jak wtedy, kiedy jestem strasznie podekscytowana. A w pracy, kiedy kapnelam sie i mowie ‘no tak! lezalam w lozku i czulam to trzesienie!’, kolezanka mowi do mnie ‘a sama w tym lozku bylas?’ przy szefie… wiec byl niezly ubaw do konca dnia, ze dzis tez pewnie bedzie lekkie trzesienie magdowym lozkiem :P