Smolensk, Islandia i ciekawe, co jeszcze?

Wczoraj mialam planowany powrot do USA, ale niestety moj lot, tak jak i wiele innych, zostal odwolany z powodu pylu wulkanicznego, ktory juz od kilku dni wydobywa sie z wulkanu na Islandii. Musialam jechac specjalnie do Warszawy, zeby sie o tym dowiedziec i przy okazji przelozyc bilet. A ja wcale tak blisko Warszawy nie mieszkam – 3h drogi, wiec taka specjalna wyprawa tylko po to, zeby zobaczyc puste lotnisko, tablice z informacja, ze lot odwolano i przebukowac bilet. Najszybszy dostepny termin to 3maja, czyli jeszcze przez prawie 2tyg. bede siedziala w domku ;)
Czy cieszy mnie ta zmiana?
I tak i nie…
Czeka na mnie praca, o ktora sie martwie, zeby byla, jak wroce. Wszystkie moje plany sie przesuna w czasie, no i fundusze mi sie skonczyly, wiec bede ciagnac od mamusi w razie potrzeby… ;)
Dobrze, ze zostaje, bo odpoczne sobie jeszcze, spedze wiecej czasu z mama i znajomymi. Caly ten miesiac byl w biegu, codziennie jakies spotkanie albo lekarz (dentysta), wiec nawet nie poczulam, ze bylam w domu, a tu taka mila niespodzianka, ze trzeba zostac troche dluzej ;) W sumie to dobrze, bo nie wiem, kiedy po  raz kolejny bede mogla przyleciec do Polski.
Ja to mam “szczescie” – w moje 20. urodziny pochowano Pare Prezydencka, ktora zginela w weekend, ktory spedzalam u mojej przyjaciolki Agaty, a teraz ten wulkan i przymusowa zmiana lotu ;) 
Ja zawsze musze miewac jakies dziwne przygody, ale to nic. Bede miala o czym napisac w mojej ksiazce ;) Ale to dopiero kieeeedys…
Pozdrawiam Panstwa serdecznie :)