Cześć Wam,

Jak widzicie zaniedbałam trochę, ale chyba ta pogoda ma na mnie tak destrukcyjny wpływ, bo nic mi się nie chce. Nawet nie mam weny, żeby tu cokolwiek napisać. Teoretycznie mam teraz długi weekend, który dla mnie nie jest długi, bo pracuję w sobotę i niedzielę. Mam 3 dni wolnego, gdzie jeden już wykorzystałam. Jutro mamy Święto Dziękczynienia, więc wieczorem jadę do R. na kolację. My, Polacy, nie obchodzimy tego Święta, ale skoro już jesteśmy w tym kraju, to wykorzystujemy ten długi weekend do spotkań z rodziną, znajomymi, czy nawet krótkich wakacji. Nie cieszę się jakoś wybitnie, bo po niedzieli czeka mnie najgorszy okres na uczelni, który Wy w Polsce nazywacie sesją. Będę miała 4 egzaminy, kilka długich prac do napisania i prezentację przed studentami. Nie mam pojęcia, jak sobie z tym wszystkim poradzę przy pracujących weekendach, ale jakoś będę musiała… I pewnie z tego powodu nie usłyszycie ode mnie nic aż do stycznia, ponieważ 25 grudnia lecimy z R. do mojego brata, do Chicago. I na ten moment czekam najbardziej! Jeśli mnie przyprze, a i tak bywa, to napiszę jeszcze przed świętami. 

Ostatnio nic szczególnego się u mnie nie działo poza tym, że głęboko zastanawiam się nad zmianą mojego kierunku, a dokładnie w skupieniu się na dzieciach specjalnej troski. Wymagania na nauczyciela, bo takie stanowisko będę miała, i system edukacji, wymogi i standardy, to niełatwy orzech do zgryzienia. I nie, że uciekam od tego, chcąc pracować z dziećmi specjalnej troski, nie o to chodzi. Wydaje mi się, że może bardziej będę się w tej roli spełniać. Kolejnym plusem jest to, że pracy jest naprawdę aż nadto, więc warto byłoby się poświęcić. Z kolejnej strony, nie miałam też nigdy kontaktu z dziećmi, które są w jakikolwiek sposób niepełnosprawne. Również przez to, że pracuję z dziećmi zdrowymi, gdzie ja pracę tą i dzieci moje kocham, odciąga mnie od tego pomysłu. Żeby była jasność: jak skończę mój kierunek to mogę pracować z dziećmi od urodzenia do drugiej klasy. Ale ja chcę pracować z przedszkolakami i to jest mój cel, a marzeniem otworzyć jest swoje własne przedszkole. Dlatego totalnie nie wiem, co robić. Do zmiany decyzji zainspirował mnie film Autism: The Musical. Polecam każdemu, jest na YT w całości :) To jest naprawdę niesamowite, jak ciężko jest zrozumieć i pomóc dzieciom, które mają problemy zdrowotne, których czasami nigdy nie da się wyleczyć. Najsmutniejszy jest fakt, że takich dzieci przybywa! A ktoś im musi pomóc, więc… czemu nie ja?

Postanowiłam też, że kupię w tym roku aparat, żeby robić więcej zdjęć i postować więcej dla Was. Mój aparat, który mam, to już naprawdę historia. Jedyne, co dobre wychodzi, to zdjęcia makro. Ale takich zbyt mocno nie potrzebuję. Zatem zdecydowałam się na Nikon J4. Z okazji Święta Dziękczynienia, mamy tzw. Czarny Piątek, gdzie wypuszczanych jest ileś sztuk danego produktu w niesamowicie niskich cenach. Nie wiem, jak naprawdę to działa, czy rzeczywiście, ceny są tak niskie, czy może to ściema, bo jakiś czas wcześniej ceny były podniesione. Nie wnikam. Ale z tej okazji wypatrzyłam promocję na aparat, w zestawie z dwoma obiektywami, ale poczekam do piątku, czy jego cena jakoś drastycznie się zmieni ;) 
W nocy z czwartku na piątek, ludzie czekają pod sklepami na ich otwarcie, które jest na przykład już o 3 nad ranem. Pamiętam, jak to był mój drugi Indyk (główna potrawa wieczoru) i z koleżanką, dla poczucia mocy Czarnego Piątku spałyśmy w samochodzie czekając na otwarcie galerii handlowej. Miałyśmy niezły ubaw… ;) Podejrzewam, że w polskich wiadomościach pokazują Wam, jak to wygląda.

To tyle na dziś. Post trochę o niczym, ale nie chcę, żebyście myśleli, że zrezygnowałam albo coś. Nie, nie. Nie mam weny, a nie będę zmieniać mojego bloga w recenzje kosmetyków, bo z założenia, kosmetyki mają pojawiać się tu najrzadziej. Makijaż może być częściej, ale tylko wtedy jak uda mi się coś ładnego na mordce wyczarować.

—————————————-
Zapraszam na mój Facebook i Instagram :)