Jest rasizm, czy tylko czasami?

Mieszkając w sercu całego świata, gdzie spotykają się nacje ze wszystkich kontynentów, poznaje się kulturę innych ludzi, ich zachowanie, zwyczaje, kuchnię itp. itd., można się w różny sposób do tych ras ustosunkować. Pozytywnie… aczkolwiek niekoniecznie.
Ogólnie mówiąc, akceptuję wszystkich ludzi, każdy kolor skóry, wyznanie, czy narodowość. Tak naprawdę poza wyglądem, nasze ludzkie ciało jest takie samo. Różni je pochodzenie i kultura. Każdy z nas ma prawo do życia swoim życiem. W tym kraju, a szczególnie w tym mieście, każdy może lub powinien czuć się swobodnie, ale są pewne granice
W każdej nacji występuje ta część społeczeństwa, z którą spotykamy się najczęściej, czyli zwyczajni ludzie, często bez wykształcenia, młodzież, czy dzieci. Obejmując w jedno, to ludzie z niższej klasy – nie obrażając nikogo, bo sama należę do grupy biednych studentów ;)
Mam na myśli ludzi, którzy – jak to ktoś bliski mi mówi – wybaczcie – WYŻEJ SRAJĄ NIŻ DUPĘ MAJĄ, czyli mniemanie o sobie niczym prezydenci i szlachta.
Tutaj w Stanach przy wypełnianiu jakichkolwiek dokumentów należy zidentyfikować swoją rasę. Oto jej główne rodzaje: 
  • Hispanic / Latino
  • Not Hispanic / Latino
  • American Indian
  • Asian
  • Black / African American
  • White
Black / AA robią najwięcej szumu, że my “biali” jesteśmy rasistami! Dobrze, nikt głośno nie przyzna, ale trochę tak jest. Jednakże drodzy, ukochani nie-biali (czyt. black / AA) – sami sobie na to zapracowują. Jak? Najlepiej widać to w dniu codziennym: śmiecą, w dupie mają wszystko, zero kultury, chołota w metrze: głośni, wieszają się na barierkach jak małpy, nie daj Boże krzywo na nich spojrzysz lub zwyczajnie za długo – wydłubią Ci oczy. I ja nie mówię, że biali nie śmiecą i zawsze się z kulturą zachowują! Ja nikogo nie bronię! Stwierdzam czyste fakty. Z 10 przypadków, to w jednym zawini biały człowiek. I taka jest rzeczywistość! Smutna, bo ja wcale nie uważam, że czarny człowiek jest gorszy niż ja! Poznałam już przez te lata wielu wspaniałych czarnych ludzi: profesorowie, adwokaci, bankierzy, czy biznesmeni. Ludzie na poziomie z ogromną wiedzą i KULTURĄ. Ale niestety, jest ich na tyle mało, że w oczy na ulicy i metrze rzucają się ci najgorsi.
Asian – ja nie odróżniam Japończyków od Chińczyków, czy Koreańczyków. Niestety za mało z nimi mam do czynienia. Największą styczność miałam chyba jednak z Chińczykami. Brak kultury: pchają się do metra, nie dadzą ludziom wyjść, nie znają zwrotów grzecznościowych itp. PORAŻKA. I do tego są tak strasznie irytujący tym swoim zachowaniem. Acha – angielskiego znajomości brak. U Polaków często też, nie myślcie, że nie :P I teraz oczywiście najważniejsze: nie wszyscy! Naprawdę. Ale oni są mega specyficzni i jak na nich patrze to już mnie denerwują. W szczególności dziewczyna z klasy, która nie ma taktu i natrętnie pisze smsy.
Co do innych nacji, np. Żydzi ortodoksyjni (czyli white), to już w ogóle chodzą z zadartym nosem. Pamiętam sytuację, jak szłam po chodniku obładowana reklamówkami, z zakupów rzecz jasna, i stoją dwie, z dziećmi (zero dyscypliny), a ja idę i żadna dupy nie ruszy. Na samą myśl się gotuję w środku. Przechodzę i głośno mówię “PRZEPRASZAM!!!” a one patrzą jak na głupią. Oni w ogóle nie mają szacunku do innych ludzi. Nikt miejsca nie ustąpi, nikt nie zna dziekuję i przepraszam, sąsiedzi z klatki, którym nieraz pomagam np. z wózkiem na schodach, czy otwarciem drzwi, nie potrafią sie przywitać, jeśli widzą mnie na ulicy. To boli, wiecie? Jesteśmy tylko ludźmi. 
Mnie to tak w środku boli i drażni, bo mordę drą jak chcą co niektórzy, że każdy ich dyskryminuje, że każdy wytyka ich palcami. Ale jak tego nie robić skoro zachowują się tak, jak się zachowują?! Ja ze szczerego serca uwielbiam ludzi, ale w tym kraju można naprawdę nabawić się nienawiści i urazy do drugiego człowieka. 
Bo jak TOLEROWAĆ brak kultury? Oczami przewrócić nie wolno. Ci ludzie sami prowokują swoim zachowaniem.
Ja naprawdę lubię na przykład czarnych za poczucie rytmu, za ich humor, za dystans do siebie, za luz, oni mają to w genach i jeśli potrafią to dobrze wykorzystać to uważam, że są świetnymi ludźmi. Jak miałam 17 lat i spędzałam kolejne wakacje w NY, chodziłam do szkoły językowej, gdzie trzymałam się w grupie samych ciemnoskórych! I było świetnie. Naprawdę mili ludzie, z którymi mam dużo wspomnień.
To nie jest tak, że ja wrzucam teraz wszystkich do jednego worka, mam nadzieję, że to widzicie.
Bo podkreślam: nie mam nic do innego koloru skóry, czy narodowości, bo wszędzie znajdą się wyrostki, u białych też.
Nie wiem, czego mam się spodziewać od Was po tym poście, nie wiem, jak mnie odbierzecie, ale musiałam się z Wami podzielić.
Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie w tym temacie.
Ściskam Was ciepło.