Na Zdrowie!

Cześć!
Dziś pogadanka o zdrowym trybie życia. Już kiedyś o tym pisałam, ale miałam upadek, powstałam na nowo, więc aktualizacja musi być. Chciałam założyć oddzielnego bloga, wiecie… Curly Owca Fit, ale lubię mój kącik, który ma zwierać właśnie wszystko i dla każdego, więc dlaczego nie pisać tutaj?
Zacznę od tego, że po wizycie w Chicago i rozmowach rodzinnych, postanowiliśmy wszyscy (mój R., brat z żoną i ja) do następnego spotkania, które ma nastąpić w czerwcu, zmienić swoje życie i jeść zdrowo i trochę się ruszać. Chłopaki chodzą na siłkę ;) a ja i bratowa walczymy z Chodakowską. 
Dostałam od bratowej książkę “Oczyszczanie organizmu dla kobiet” napisaną przez Natalię Rose, która opisuje szczegółowo, dlaczego kobiety mają większą tendencję do tycia i jak to zwalczyć. Krytykuje kilka innych diet czy rodzajów sportu, co mi się nie podoba, ale przesłanie i rady odnośnie kobiecego ciała wzięłam sobie do serca. Wszystko zaczyna się od kobiecych hormonów, mianowicie estrogenu. Jeśli mamy go w ciele za dużo, to następuje reakcja i tyjemy. Chodzi o to, że mamy w sobie tzw. drożdżaki. Poprzez nieodpowiednią dietę “karmimy” je i wtedy wzrasta nasz estrogen i zamist w cycki to idzie w … d… nos :)
Nie przeszłam na jej program oszczyszczający, bo brakuje mi w domu sokowirówki, a w obecnym momencie nie jestem w stanie sobie jej kupić, więc postanowiłam, że użyję jej porad, co jeść, co unikać itp. i wdrożę je w codzienne życie. 
Poniżej macie zdjęcia tabelki z tej książki dotyczące różnych produktów. Oczywiście to nie znaczy, że teraz już do końca życia będę się tylko tym żywić, ale na pewno trochę zmienię mój wypas w lodówce. Ba! Już zmieniłam!

Podoba mi się, że można jeść gorzką czekoladę i pić wino :P of course! Oczywiście to nie znaczy, że każdego wieczoru nam wolno, ale jedna kostka czekolady dziennie nam nie zaszkodzi, tak jak lampka wina od czasu do czasu. 

Autorka tłumaczy, że nie powinniśmy łączyć produktów skrobiowych z mięsem i warzywamy razem – tak jak w naszych polskich obiadach jest to normą. Zaleca łączenie skrobiowych z warzywami LUB skrobiowych z mięsem. Oczywiście mięso z warzywami jak najbardziej. Do tego dochodzą jeszcze odstępy czasowe, jak z tymi posiłkami postępować. 

Co jeszcze ciekawego zapamiętałam, to, że kawę należy pić na czczo, bo podobno jest niezdrowa (herbata zresztą też, oprócz ziołowej), a już na pewno nie po posiłku! 
Ja kawę dażę miłością ogromną, ale ograniczyłam jej spożycie, jednak nadal lubie sobie wypic w ciągu dnia i niekoniecznie na głodny żołądek. 
Jeśli chodzi o tą gorzką czekoladę, to najlepiej taka, która ma 68% kakao i wzwyż. 
Orzechy… Orzechów też niby nie można, a jeśli już to sporadycznie i też w odpowiedni sposób.

Myślę, że książka jest warta zakupu, ponieważ mówi o kobiecym ciele i daje dużo ciekawych wskazówek i trików. Na końcu jest plan detox na 30 dni oraz przepisy i plan żywienia na każdy dzień.
POLECAM! :)

Ewa Chodakowska również wróciła do mojego życia. Niestety nie udaje mi się robić jej treningów więcej niz 2-3 razy w tygodniu, ale zmierzam ku zwiększeniu częstotliwości. Za tydzień zaczyna się u mnie szkoła, więc moj grafik tygodnia będzie jednolity, a to pomoże mi wygospodarować dobrze czas. 
Zamówiłam sobie jej płytę “Secret”, ale po trzech treningach stwierdziłam, że to nie dla mnie. Za mało potu ze mnie wyciskało i niektóre ćwiczenia są ciężkie i zamiast skupić się na wciągniętym brzuchu, to próbowałam utrzymać równowagę lub oddychać “miarowo”. Za dawnych czasów najlepiej pasował mi Skalpel i do niego powróciłam. Krople potu wylane i zakwasy na drugi dzień, to jest to, co sprawia, że wiem, że na darmo nie ćwiczę ;)

Chodzi mi też po głowie kickboxing, mam studio po drugiej stronie ulicy przedszkola, w którym pracuję. Mogę iść na jedne zajęcia za darmo i spróbować. A to chyba najbardziej wyciągnęłoby ze mnie to, co robi ze mnie więcej tu i więcej tam :P

Mam czas do czerwca, mój cel to przynajmniej 10kg. Chcialabym 13… ale zobaczymy. Słodyczy w domu nie posiadam, więc nie mam co podjadać oprócz owoców i warzyw. Jedyne, co najgorsze dla mnie do przeżycia jest to praca na weekend w polskich delikatesach, gdzie przywożą świeże pączki, bułeczki, czy ciasteczka. Ale jak nie daje rady, to kuszę się na jedno lub dwa malunie ciasteczka. W przedszkolu mamy duży wybór przekąsek, więc staram się wybierać to, co zdrowe, ale jeśli jestem slaba, to częstuję się w wymiarze minimalnym ;)

Pan R. jest mega wkręcony w zdrowy tryb życia, więc czekam aż wyliczy mi, ile dokładnie mogę jeść wybranych składników i wtedy już będę trzymać się tego na umór!

Pozdrawiam Was cieplutko :*
Zdjęcie jest zapowiedzią kolejnego postu o… włosach! 
Byłam u fryzjera, ale szczegóły wkrótce :)
*******************
Zapraszam na Facebook i Instagram :)