Szef w pracy – koszmar nocny czy spelnione marzenie?

Wracając dziś z pracy, uderzyła we mnie wena i musiałam Wam o tym napisać. Wiem, że miało być o włosach, ale włosy mogą poczekac. Moja wena nie może :)
Czy Wasi szefowie, ludzie u których pracujecie, są tacy, że Bogu za nich dziękujecie, czy raczej nie macie ochoty spędzać w pracy czasu i najlepiej byłoby uciec?
Odkąd się usamodzielniłam, zmieniałam prace niejednokrotnie, jednak nie mogę powiedzieć, żeby któryś z szefów, dla których pracowałam, byl przeze mnie znienawidzony. Muszę przyznać, że kazdego z nich lubiłam i czułam wzajemną sympatię. Owszem, jak to szef, każdy miewa gorsze dni: biznes nie idzie, ktoś jest chory, czy inny pracownik właśnie zrezygnował. Ale poza kilkoma incydentami, kiedy nienawidziłam moich szefów nienawiścią pospolitą, wspominam wszystkich naprawdę miło.
Obecnie mam dwie prace: w przedszkolu i w polskich delikatesach. W przedszkolu nie mam wystarczająco godzin, więc żeby się utrzymać, muszę dorabiać przez weekend w polskim sklepie krojąc wędlinę, stojąc na kasie i sprzątajać sklep ;)
Właścicielka mojego przedszkola jak i właściciele sklepu są najlepszymi szefami, jakimi mogłam sobie wymarzyć. I nie piszę tego, bo ktoś z nich to przeczyta. Na szczęście nie mają dostępu do mojego bloga.  
Pani E. z przedszkola wkłada we mnie swoje serce, żebym pewnego dnia była wspaniałą nauczycielką i otworzyła swoje przedszkole. Zawsze mówi mi, kiedy coś zrobię nie tak, doradzi jak powinnam postąpić w danej sytuacji i zmusza mnie do używania mózgu dając mi odpowiedzialność nad projektami. Poza tym jest bardzo wyrozumiała. Godziny mam bardzo elastyczne, dopasowane do moich zajęć na uczelni. Jeśli potrzebuję dzień wolny na naukę, czy jestem chora, bez żanego ale puszcza mnie do domu. Zawsze jest w porządku wobec mnie i wiem, że daży mnie zaufaniem. Czuję się w pracy bardzo komfortowo i uwielbiam tam pracować, bo atmosfera jest zdrowa i chce się tam wracać.
Państwo T&T ze sklepu to kolejni cudowni ludzie. Słuchajcie, który szef na zdrowy rozum pozwoliłby mi wyjąć w wolnej chwili notatki ze szkoły i uczyć się? Który puszczałby wcześniej, dawał wolne wiedząc, że to nie sytuacja podbramkowa, albo zastępowałby w pracy w niedziele na dwie godziny? Wiem, zdarzają się tacy, ale Polscy szefowie w Stanach zazwyczaj nie chcą iść na ugodę, a T&T ROZUMIEJĄ i nigdy nie ma u nich z niczym problemu. Poza tym sa bardzo ciepli i sympatyczni. 
Myślę, że jestem szczęściarą, że trafiłam na takich szefów. I każdemu z Was takich życzę. Takich, którzy rozumieją i mają serce, i nie traktują Was jak roboli. 
Nie ma nic lepszego w życiu (no może kilka rzeczy :P ) niż bezstresowa praca i spokój ducha. W końcu spędzamy tam większość swojego życia, a już na pewno przynajmniej 8 godzin dziennie. 
Kiedy wstaję tano, nie martwię się na zapas, że w pracy będę się stresować, czy bać moich szefów. Praca jest dla mnie przyjemna. Trafiłam w dobre ręce i daje mi to bardzo dużo radości.
Co więcej, miałam nawet propozycję pracy w innym polskim sklepie, tuż koło domu, ale nie zamienię mojego miejsca pracy na żadne inne choćby mi płacili więcej czy postawili sklep pod moim blokiem. Nie ma mowy. Wiem, że juz tak dobrze nie będę miała nigdzie. Doceniam to z całego serca i nie zamierzam nic zmieniać dopóki nie pojawi się cały etat w przedszkolu.
A jak jest w Waszych pracach?
Jacy są Wasi szefowie?
Stresujecie się, czy raczej zrelaksowani jesteście w swojej pracy?
Wiem, że to zależy od tego, co się robi, ale mam na myśli bardziej wpływ innych osób w pracy, szefa i atmosfery. Pomińmy to, czym sie zajmujemy.
Ściskam Was serdecznie i mam nadzieję, że podzielicie się swoim doświadczeniem :)
A o włosach już wkrótce! :P