Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej || Zakupy kosmetyczne!

Wróciłam z odwiedzin u rodziny brata w Chicago. Byłam tam na Święta i Sylwestra razem z R. Cudnie było poodwiedzać moje stare mordki i powspominać dawne czasy. Ale jak to zwykle bywa, pod koniec wyjazdu już chciało nam się wracać do domu, do naszego miejsca w zatłoczonym Nowym Jorku. Zrobiliśmy dużo pamiątkowych zdjęć i filmów. Mamy miłe wspomnienia, ale czas na powrót do rzeczywistości. 

Odbicie w słynnej fasolce :)
W piatek od razu po powrocie rozpakowałam walizkę i zrobiłam pranie. Ucięłam drzemkę i przy kokosowej herbacie w nowym kubku od bliskiej koleżanki, nadrabiałam zaległości w Waszych blogach. Niestety nie starczyło już mi czasu, żeby wyskrobać coś dla Was tutaj stąd mój post dzisiaj :)
Będąc w Chicago zrobiłam sobie niemałe zakupy. Mieliśmy do dyspozycji auto, więc musiałam koniecznie odwiedzić moje ulubione sklepy, czyli Walmart, Ulta i Sally’s. Obkupiłam się jak na wojnę ;) Poniżej zaprezentuję Wam moje zdobycze i po krótce o nich opowiem. 
Po lewej primer z firmy Hard Candy pod makijaż, który ma niby wyrównywać koloryt, ale ja nie widzę znaczącej różnicy, jednak za $8 nie możemy oczekiwać szału. Lubię za to jego konsystencję i to, że podkład ładnie się na nim rozprowadza. Polecałabym :)
Po prawej kupiłam na zapas mój ukochany od listopada podkład z Revlon Color Stay do cery tłustej i mieszanej w kolorze 180 Sand Beige. Jest wydajny i uwielbiam go! :) W Walmart zapłaciłam jedynie $9.99, gdzie w regularnych sklepach kosztuje nawet $13. 

Korektor pod oczy Glamoflauge polecała Lamakeupebella, którą pozdrawiam :*
Ja mam kolor Light. Ładnie kryje i na pewno jest wydajny! Wystarczy niewielka ilość, żeby pokryć powieki i cienie pod oczami. 
Kosztował $6 oczywiście w Walmart :)
Kredka do ust Flower, również kupiona w Walmart za niecałe $7 w kolorze Nude nie jest koniecznie moim faworytem, bo jest za jasna, ale mimo tego podoba mi się, bo można nią “powiększyć” usta i ładnie podbija kolor jasnych, kolorowych szminek.

Ostatni zakup w Walmart to eyeliner z Maybelline za niecałe $8 w kolorze Saphire. Jest to juz mój trzeci eyeliner z tej firmy. Bardzo je lubię i myślę, że długo się z nimi nie rozstanę. Ten granatowy kolor fajnie podbija moje niebieskie oczy i myślę, że można go spokojnie stosować na codzień dla odmiany od brązowego :)
Teraz zakupy ze sklepu Ulta.
Jest jeden w Nowym Jorku, ale ode mnie z domu to podróż co najmniej godzinna lub nawet do 1,5h. 

Zaszalałam przy kosmetykach kolorowych z firmy Essence i pędzlach Real Techniques. 
Wiem, że firma Essence występuje rówież w Polskich drogeriach, więc może akurat coś będziecie mogły kupić :)

Słyszałam różne opinie o pędzlach z RT. Zgodzę się tylko z tym, że te do oczu nie robią szału. Mam cały zestaw, ale nie jestem jakoś bardzo zachwycona. Lubię je i do moich mini zdolności są ok, ale nie kupiłabym ich chyba drugi raz. Tak czy siak, nakładam ostatnio cienie palcami, a pędzlem tylko rozmywam granice, ewentualnie blenduję gdzie trzeba. 
Wracając do zakupów ;) kupiłam dwa do twarzy i na razie testuje do czego przydadzą się najlepiej. Ten po prawej to Blush Brush (01407), testowałam go do brązera, różu i rozświetlacza. Wydaje mi się że nadaje się do tych kosmetyków w zależności od potrzeb. Lubię go, bo daje taki lekki “powiew” użytym kosmetykiem. Po lewej jest Sculpting Brush (01432), który również testuję z kosmetykami wymienionymi powiżej. Ten daje mocniejsze wykończenie więc stanie się pędzlem do bronzera lub rozświetlacza. Polecam :)

Moje nowe cienie z Essence z bliska poniżej. Wybaczcie jakość zdjęć, ale mój telefon nie podołał, a aparat stoi spakowany do odesłania. 
Każdy cień kosztował mnie około, UWAGA, $1! Grzech był nie kupić kilku :P 
Za taką cenę uważam, że są rewelacyjne. Używałam ich z bazą z Urban Decay i trzymają się idealnie przez kilka godzin, więc warto w nie zainwestować. A kolory powalają mnie na kolana! Od lewej seria 3D eyeshadow: 08 irresistible vanilla latte, 02 irresistible purr-ple oraz 03 irresistible first love. Kolejne dwa to seria Metal Glam: 08 n’ice frosting i 03 frosted apple.

Róż z Essence (80 autum peach) kupiłam na próbę. Szukam idealnego dla mnie koloru, bo chcę zainwestować w róż z Maca, ale zanim to zrobię to chcę przetestować kolory. I ten dość lubię. Taki między prawdziwym różem, a brzoskwiniowym odcieniem. Nie pamiętam, ile kosztował, ale też grosze.

I ostatnie dwie kupione rzeczy w Ulta, to paletki, które też kosztowały około $5. Dawno temu przez przypadek kupiłam jedną i świetnie się u mnie sprawdziła, więc tym razem wzięłam od razu dwie.

 

All About Sunrise 

Nie mam w swoim zbiorze złotych odcieni, a te są idealne. Nie mogę doczekać się, kiedy je użyję :)

All About Candies

Uwielbiam makijaże kolorowe. Ta paletka to mój zdecydowany faworyt. Nie mogę doczekać się okazji, żeby użyć tych cieni. Są cudowne i takie “słodkie”! :)

Ostatnie drobiazji, to kilka pilników i gąbeczek pilnikowych (nie wiem, jak one się nazywają!) do paznokci ze sklepu Sally’s – można tam znaleźć akcesoria używane w salonach. Kolejny sklep, który bardzo lubię – wszystko w jednym miejscu – wszystko do paznokci i włosów.
Pozdrawiam Was serdecznie i choć dziś jużjest 5 stycznia, to życzę Wam w Nowym Roku spełnienia wszystkich postanowień, marzeń i dużo zdrowia :*
————————————
Zapraszam na mój Facebook i Instagram :)