Jest taka kobieta, którą kochamy wszyscy: Matka.

Kilka dni temu po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że nie widziałam mojej mamy już ponad 4 lata. We wrześniu, od ślubu brata, kiedy tu zawitała, będzie 5. Wiem, wiem, ludzie nie widzieli rodziny po 10 lat, nie zdążyli się pożegnać ze swoimi bliskimi itd. Ja wiem. Jednak dziś skupiamy się na mojej rozłące i tym, że prawie 5 lat to prawdopodobnie w odczuciu emocjonalnym tyle samo co te właśnie 10. 

Widzimy się z mamą na Skype, wysyłamy sobie zdjęcia i niby jest lepiej niż kiedyś, bo jeszcze 10lat temu kiedy przylatywałam tu na wakacje, Skype nie był tak rozwinięty (o ile w ogóle istniał? A jesli tak to wiecznie przerywało) i rozmawiało sie tylko przez telefon raz w tygodniu. Jednak czuję, jak niektóre rzeczy mnie omijają. Moja mama ma 60 lat. Nie jest to typowa babcia, która już tylko różaniec zmawia każdego wieczoru, czy ubiera sie jak Pani w jej wieku niby powinna. Moja mama ma radosną, wciąż młodą duszę. Jest pełna energii, zawsze uśmiechnięta, czasami marudzi :P Nieraz żartujemy sobie razem do łez. 
Pamietam jak jakis czas temu przysłała mi zdjęcie bransoletki, którą kupiła mi w prezencie i miała zaraz wysłać. Zauważyłam wtedy, że jej skóra jest już nieco inna, wychodzą delikatne zmarszczki i nie ma włosków na rękach. Wiecie, takie drobnostki, które są dowodem mijającego czasu. Pamiętam, że zawsze jak się do niej przytulałam to miała taką zimną skórę na ramionach i mnóstwo malutkich kosteczek, ktore teraz też mam ja :) To uczucie pamietam jak wczoraj. 
Kiedy byłam nastolatką, wiecie sami, rożnie to z rodzicami jest, nie rozumieją, nie umieją zrozumieć, Ty się buntujesz i kółko zamknięte – dużo niepotrzebnych emocji. A dziś, kiedy już jestem dorosła, odpowiedzialna za siebie, niezależna finansowo, od razu inaczej ta relacja wygląda. Czuję sie rozumiana. Nie zawsze jednak dostanę poradę, bo jakby nie było, mieszkamy w różnych krajach, gdzie realia są inne, ale przynajmniej ona zawsze mnie wysłucha, pocieszy i ukoi moje smutki. Wierzy we mnie i zawsze podbuduje na duchu. A co najlepsze: jej intuicja nigdy się nie myli! Prawda mamo? :)
Wiele razy marzę, żeby choć na chwilę znów być dzieckiem i przytulić sie do niej, poczuć te zimne ramiona i choć na chwilę zapomnieć o szarej rzeczywistości. Czy Wy tez potrzebujecie czasem tego jedynego miejsca na ziemi, które kocha Was bez względu na wszystko? 
Pamietam pogrzeb mojej kochanej babci i jak mama przeżywała jej stratę. Stratę swojej matki. Ja tez mocno to przeżyłam, ale szybciej pozbierałam sie niż moja mama. Pamiętam jak pewnego razu powiedziała bardzo mądre słowa: “Zrozumiesz, jak ja odejdę”. I ile razy sie nad tym nie zastanowię, nie wyobrażam sobie, że jej kiedys zabraknie, a przeciez taka kolej rzeczy. W takich nietypowych momentach docenia sie te nasze mamusie, ktore całe zycie nam ględzą nad głowami i chcą kierować naszym zyciem. Przecież to wszystko z miłości. Nie wiem, ile z Was to nastolatki, ale uwierzcie mi na słowo: z czasem im przejdzie :)
Na zakończenie myśl, którą przeczytałam gdzieś w internecie, nie pamiętam gdzie, ale brzmiała mniej wiecej tak: matka zastąpi Ci każdego, ale nikt nie zastąpi Ci matki.
Amen.