Z przymróżeniem oka: I’m All about that Bass

Nie mam ciała Chodakowskiej, ani Lewandowskiej i to wcale nie znaczy, że źle czuję się w swojej skórze i nie kocham swojego ciała.
Chcecie poznać mój sekret?

cytat pochodzi z ekartek

Jestem leniuszkiem. 
To fakt. 
Nazywam siebie tak zwaną lejzi (od lazy z angielskiego) dupą. 
Tak! Jestem lejzi dupa.
Jednak nie taka pospolita lejzi dupa, więc z szacunkiem do mojej osobistości mianuję się Lejzi Dupą przez duże eL i duże De.
Nie mam czasu na ruszenie dupci. 
Mam dwie prace i pełen etat w szkole.
Nie mam dzieci ani męża!
Ha!
Teraz rzućcie się na mnie: przecież jakbym chciała to bym wygospodarowała czas! 
Oczywiście! Nawet się z Wami zgodzę :)
Problem jest jeden.
Ja nie chcę. 
Nie czuję tematu. 
Wolę posadzić moje piękne cztery litery przed komputerem i czytać blogi, oglądać makijaże na YouTube, zdrzemnąć się albo robić coś dla siebie, ale się za mocno nie spocić. Czasem sprzątam w tempie tygrysa. 
No co? Też się szybko ruszam. A jak w domu przyjemnie!
Chodzę na piechotę do szkoły jakieś 2.5 km 4 razy w tygodniu plus jeden powrót czyli 5. 
Mało ruchu? 
Dodam do tego miłosne cardio.
Tak!
Właśnie wspomniałam o s… skakaniu po łóżku z Drugą Połową!
Tylko mi tu bez skojarzeń ;)

Chciałabym tak mówić o sobie :P

Nigdy nie lubiłam się ruszać. 
Na wuefie najchętniej miałabym okres na każdej lekcji.
 W każdych biegach byłam pierwsza… od końca, 
a najlepiej wychodziło mi stanie na rękach lub głowie.
Pociłam się jak ś… wiecie co.
Może dlatego mi się poprzewracało?
Teraz jest moda na piękne, smukłe ciało, sześciopak i mięśnie.
Ohh… No która by nie chciała co? Przyznać się! :)
Taki typ kobiecości, do którego NIE MAM nic.
Serio :) bo dużo z Was ćwiczy i dba o swoje ciało.
Pozdrawiam z tego miejsca moje koleżanki, które chodzą na siłownie, biegają albo robią jogę. 
Zazdroszczę Wam tego “chce mi się” :)
hasztag #ajmnołendżel 
Oczywiście nie popadajmy w skrajność, że ja o siebie nie dbam tak wcale, a wcale!
Przecież mam takie krągłości, że nie mogę zapuścić się w klocek.
Zdrowe śniadanie, obiad i kolacja to u mnie norma.
ALE…
Popełniam grzechy: CUKIERkowe.
Poza tym jest super. Nawet w końcu zaczęłam gotować!
I lubię :)
Nie pasę się jak krowa, jak za dawnych czasów, że ja nie jadłam, lecz żarłam.
Choć gruba nigdy nie byłam i nie jestem.
Ba!
Nawet nie jestem pulchna.
Jestem normalna.
Mam trochę biustu: w końcu idzie w cycki!
Pupę, którą uwielbiam.
Chwalę się?
Pewnie, bo mam czym. Wy sikspakiem, a ja dupcią.


Luby nie narzeka.
Niech by spróbował!

Kocham siebie!
Ot tak po prostu!
I radzę Wam siebie też kochać.
ŁATWIEJ ŻYĆ!
:)
Czy kiedyś dołączę do grona fit dziewczyn i zacznę się ruszać?
Oczywiście, że tak. 
Rafał jest niczym trener personalny i mamy swoje plany.
Ale póki co…
DYSPENSA.
Idę po czekoladkę.
A Ty?

Na koniec piosenka, która idealnie pasuje do mnie i do tego wpisu.
Odsłuchajcie i zatańczcie ze mną!