Pielęgnacja z ostatnich miesięcy.

Witam,
Dawno nie wspominałam nic o kosmetykach, więc dziś krótki post z tym, co używam, co kupiłam ponownie, co mi pomaga i jak oraz nowości. Większość kosmetyków kupiłam stacjonarnie, na stronie Moniki.
TWARZ

Desert Essence [iherb] to mój nowy płyn do mycia twarzy, cera tłusta/ mieszana. Ma idealny, naturalny skład. Pachnie bardzo ziołowo, ale mi ten mocny zapach nie przeszkadza. Póki co, używam go kilka dni rano i wieczorem, ale raczej pozostanie on na wieczorny użytek. Jest rzadki i niewielka ilość sprawia, że bardzo dobrze się pieni i myje nim się twarz. Nie zmywałam nim jeszcze resztek po makijażu, ale już mogę stwierdzić, że idealnie sobie z nimi poradzi. Zobaczymy, jak zadziała na dłuższą metę.
Alterra [PL, Rossmann] przyleciała do mnie z Polski jakiś czas temu, ale dopiero niedawno zaczęłam jej używać. Oczyszczam nią twarz zazwyczaj rano, bo jest delikatna i koi skórę. 
OZ Naturals [Amazon] jest to serum z witaminą C i kwasem hialuronowym, które mam już około półtora miesiąca. Na początku używałam na dzień i noc pod krem, ale ostatnio troszkę zmieniam nawyki i na razie używam go tylko na dzień. Pięknie rozjaśnił mi przebarwienia. Są widoczne, ale używam teraz pudru mineralnego i w zupełności wystarcza żeby przykryć to, co zostało. Bez problemu chętnie wyjdę bez makijażu, bo moja cera naprawdę wygląda znakomicie. Naturalny skład i wydajność jest warta jego ceny.
All Terrain [iherb] to żel aloesowy. Naturalny skład i niska cena za to działanie to naprawdę warty zakup. Jest to moje drugie opakowanie. Wcześniej używałam go tylko przy większych problemach na twarzy, a teraz od kilku tygodni stosuję go na noc zamiast kremu lub pod krem. Skóra jest uspokojona, przebarwienia również zanikają, działa na wypryski i wygładza delikatnie moje podskórne niespodzianki. Uważam, że trzeba go mieć!
Rosewater [iherb] to woda różana, której używam regularnie rano i wieczorem po oczyszczeniu i osuszeniu twarzy zamiast toniku czy wody termalnej, czy płynu micelarnego. Jest to moja druga butelka. Kosmetyk jest oczywiście naturalny, mega wydajny, ponieważ jego atomizer wydziela delikatną mgiełkę. Pięknie pachnie i myślę, że jeśli chodzi o działanie, to bierze udział w kojeniu mojej cery. 
Floslek [PL] to żel do powiek i pod oczy, który używam rano. Jest bardzo lekki i dobrze nawilża.
Clinique [Sephora] używałam dwa razy dziennie, ale zaczął mi się kończyć, więc teraz tylko wieczorem. Jest bardzo nawilżający, ma fajną konsystencję i oczy kolejnego dnia są wypoczęte, skóra jest napięta, przyjemna w dotyku i zdrowa. Jest również bardzo wydajny.
Ziaja [stacjonarnie] krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej (biała herbata) to mój aktualny ulubieniec wśród kremów do twarzy. Jest matujący, ale wiadomo, jak są wysokie temperatury, to niestety strefa T tego nie wytrzymuje, za to w chłodne dni jest super. Ładnie pachnie i szybko się wchłania. Świetnie nadaje się pod makijaż. 
Bambino [stacjonarnie] to krem ochronny, który dobrze się sprawdził w zimie, ale używam go też od czasu do czasu na noc, jeśli chcę dać skórze odpocząć od kosmetyków. Nakładam go od razu po zastosowaniu wody różanej. Lubię jego nawilżenie i skórę twarzy następnego dnia. 
Ziaja Liście Manuka [PL] to seria, z którą polubiłam się przez zimę, ale kiedy przestałam jej używać, to miewałam niespodzianki na twarzy. Mam mieszane uczucia, bo podczas regularnego stosowania było dobrze, a później kiedy zmieniłam krem to już niekoniecznie. Żel do twarzy właśnie mi się skończył i na jego miejsce wskoczył ten, o którym mówiłam na samym początku. Używałam go głównie na noc, żeby pozbyć się pozostałości makijażu i olejków, które do demakijażu stosuję. Krem na noc i pastę stosuję okazyjnie, jeśli mam większy wysyp lub potrzebuję zrobić peeling. 
Czy wrócę do stałego używania? Chyba jednak nie.
Now [iherb] olejki z winogron oraz rycynowy stosuję obecnie do zmywania makijażu. Przeczytałam na innym blogu, że nie mają właściwości zapychających, więc nie boję się ich używać. Rycynowym masuje oczy, żeby rozpuścić tusz i cienie, ewentualnie najeżdżam na brwi, a winogronowy używam na całą twarz. Makijaż bardzo ładnie schodzi. Nie trzeba pocierać wacikiem, wszystko samo zejdzie z pomocą dłoni. Wcześniej używałam gąbeczki, którą moczyłam w ciepłej wodzie i zmywałam nadmiar zostawiając bez kremu, a teraz używam żelu do twarzy żeby jeszcze dokładniej oczyścić skórę, choć po samych olejach i tak było dobrze. Winogronowy ląduje często na moim ciele zamiast balsamu. Szybko się wchłania i nie zostawia tłustej powłoki. 
Olej Tamanu [PL, Amazon, iherb] przybywa na ratunek w stanach krytycznych, przesuszenie miejscowe, zaczerwienienie na twarzy, wypryski itp. Ten olej ma wiele zastosowań przy problemach skórnych i możecie go stosować, jeśli zauważycie jakiekolwiek zmiany. Miałam kiedyś dziwny, czerwony wysyp na policzkach i ten olej ukoił moją twarz. Jest naprawdę cudowny mimo swojego zapachu (trochę jak rosół). Warto go mieć w lodówce. 
Ostatnia rzecz to gąbeczki, których aktualnie używam. Ta żółta jest z ecotools. Jest bardzo delikatna. Lubię nią zmywać oleje, myć twarz używając żelu, czy zmywać maseczki. Druga jest ze sklepu Rite Aid. Pamiętam, że na opakowaniu było wspomniane coś o wiecznie młodej skórze. Jest dość ostra i nie nadaje się na pewno do delikatnej skóry. Używam jej bardzo rzadko, głównie w celu złuszczeniu naskórka w strefie T. Po niej skóra jest bardzo gładka. Na policzkach i czole nie sprawdza się zbyt dobrze, bo robi zaczerwienienia. 
CIAŁO & USTA

Peeling kawowy [DIY] to jest kosmetyk, w który nie do końca wierzyłam, ale przekonałam się na własnej skórze, że działa! Regularne stosowanie raz w tygodniu pozwoliło mi na piękną i gładką skórę, a co najważniejsze: ZMNIEJSZENIE CELLULITU. Tak, to działa! A weźmy pod uwagę, że ja nie ćwiczę i nie jestem na żadnej diecie. Bardzo Wam polecam!
Peeling do ust [DIY] zrobiłam w tym tygodniu i również sobie chwalę. Ładnie wygładza usta i można go na koniec zlizać :P
STOPY
Earth Therapeutic [stacjonarnie] to seria kosmetyków naturalnych, które zawsze przypadkowo kupuję w sklepach takich jak Marshalls, TjMaxx, czy Burlington. Mają swoją stronę internetową, ale nie wiem, czy wysyłają za granicę. Na zdjęciu widzicie moje dwa kremy do stóp oraz peeling. Byłam wczoraj na zakupach i widziałam jeszcze kremy do rąk, których jeszcze nigdy nie miałam, ale musiałam z nich zrezygnować, ponieważ mam w domu kilka innych. Na pewno się jednak na nie skuszę, bo te do stóp są boskie. Żadne inne kremy nie robią z moimi stopami tego, co te. Najważniejsze jest to, że wystarczy ilość na opuszek palca, żeby posmarować jedną stopę. Szybko się wchłania i oczywiście jest wydajny. Ma delikatny, ziołowy zapach i fajnie relaksuje stopy, które po aplikacji są niebiańsko gładkie. Na pewno nie zamienię ich na inne kremy i nigdy z nich nie zrezygnuję. Peelingu jeszcze nie używałam, ale już wiem, że na pewno będzie idealny. Polecam szczególnie latem, kiedy stopy są często odkryte.
DŁONIE
Andalou [iherb] to krem do rąk, który odkryłam w zimie i też jest dla mnie ideałem. Przede wszystkim idealny skład, szybkie wchłanianie i piękny zapach, a w efekcie nawilżone i gładkie dłonie. Ja w zimie mam zawsze problem, bo często mam szorstkie, twarde i nieprzyjemne ręce. Ten krem wybawia moją skórę. Polecam przed zastosowaniem kremu (jakiegokolwiek) peeling do rąk, możecie swobodnie użyć kawowego, jeśli będziecie traktować nim ciało. Świetnie złuszczy naskórek i wygładzi, a krem się wchłonie i nie poznacie własnych dłoni. Obiecuję gładkość jak aksamit!
~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że coś wybierzecie. A jeśli miałyście do czynienia z którymś kosmetykiem, to dajcie znać w komentarzach :)
 Jeśli natomiast ciekawią Was produkty do włosów, czy ciała, to przyznam, że na razie szukam ideałów, dlatego nie wspominałam o nich tutaj. Jeśli polubię coś bardzo mocno, na pewno stworzę oddzielny post :)
Ściskam Was mocno i miłego weekendu!