Weselne Przemówienie

Przepraszam Was za moją nieobecność w ostatnich tygodniach, ale już powracam do Was i znów postaram się publikować na bierząco. Zrobiłam duże zakupy kosmetyczne, myślę, że niedługo Wam o nich napiszę :)

W ostatni weekend miałam zaszczyt świadkować na ślubie mojej bardzo bliskiej koleżanki Doroty i (jej męża) Mirka. Z tej okazji polecieliśmy z Rafałem do Chicago na kilka dni, żeby być na ślubie oraz spędzić czas z moją rodziną. 
Wesele było udane, głowa nie bolała na drugi dzień, a poprawiny, mimo deszczu, również się udały. Wspomnienia są :)
Postanowiłam, że przytoczę Wam moją mowę weselną, którą napisałam w ostatniej chwili, a dzień przed ślubem całkowicie zmieniłam. Za dużo chciałam powiedzieć, nie wiedziałam, co będzie odpowiednie, a nie mogło być przecież nudno. Był stres, ponieważ nigdy nie miałam okazji mówić przed salą pełną prawie 200 osób, a w dodatku na ślubie. Nie można przecież było zepsuć tego cudownego dnia.
Witam Wszystkich bardzo serdecznie!
Dla wszystkich tych, którzy mnie nie znają, mam na imię Magda i jestem bliską koleżanką Doroty. Zanim cokolwiek powiem, Dorota, wyglądasz przepięknie! Mirku, a Ty nigdy nie wyglądałeś tak przystojnie jak dziś! Wszystkie dziewczyny w parku się za Tobą oglądały. Patrząc na Was widać, jak kipi z Was miłość i szczęście, a to w dzisiejszych czasach nie jest często spotykane. Jesteście idealnie dobraną parą.
Chciałabym zacząć od tego, ze raz na jakiś czas dwoje ludzi spotyka się na swojej drodze i tylko oni wiedza, że są sobie przeznaczeni. Czują w sercu, że świat stanął do góry nogami, żeby ich młode serca biły razem do końca swoich dni. To było do przewidzenia, kiedy Dorota i Mirek spotkali się kilka lat temu.
Przyjaźń z Dorotką to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła mi się, kiedy zaczęłam mieszkać w Chicago. Poznałyśmy się na studiach i spędziłyśmy razem kilka semestrów. Wszyscy wiemy, jak wygląda wspólna nauka, 30 % to nauka, a kolejne 70% to pogaduchy do późnych godzin wieczornych. Niestety, ale nasza przyjaźń została poddana próbie, kiedy przeprowadziłam się do NY. 
Dorotko, pamiętam ten wieczór, kiedy zadzwoniłaś i zapytałaś, czy mogłabym być świadkiem na Twoim ślubie. Bardzo się ucieszyłam i nie mogłam doczekać się tego dnia, który nadszedł szybciej niż się spodziewałyśmy. Dorotko, jesteś przekochaną osobą, która zawsze zrozumie, doradzi i potrafi wysłuchać. Posiadanie takiej przyjaciółki to naprawdę szczęście! Z Mirkiem nie znaliśmy się nigdy wcześniej, ale gdy Dorotka mi go przedstawiła, od razu wiedziałam, że są idealnie dopasowani. 
Mirku, masz wspaniale serce, jesteś dobrym człowiekiem i widać ze Dorota jest całym Twoim światem. Rzucasz żartami na prawo i lewo, co sprawia, że nie da się Ciebie nie lubić. Wiem, że oboje stworzycie udane małżeństwo, bo jesteście jak puzzle: idealnie dopasowani. Wiem, że Wasze małżeństwo będzie takie, o jakim marzy nie jedna para.
Doroto i Mirku, kolejny etap w Waszym życiu, początek czegoś nowego, wspólnego mieszkania i uczenia się bycia obok siebie każdego dnia. Niech dzisiejszy dzień będzie fundamentem lat, które są przed Wami. Niech Wasz dom wypełni się radością, a Wasze serca niech zawsze będą pełne miłości tak jak przez ostatnie lata. Bądźcie cierpliwi, wyrozumiali dla siebie i nigdy nie zapominajcie o tym, co Was połączyło.
Gratulacje Młodej Parze!

Ode mnie mikrofon przejął świadek, brat Pana Młodego, który rozbawił wszystkich wierszem o Młodej Parze :) 
Nie widziałam, żeby ktoś się wzruszył na moim przemówieniu, więc całe szczęście. Podobno ludziom się podobało, nie wiem, ile w tym prawdy :P a czy ja jestem zadowolona? Raczej tak. Ujęłam to, co chciałam, płynęło z serca, więc jest dobrze :)

Co myślicie o mojej mowie?
Mieliście okazje usłyszeć mowę świadków lub może sami ją wygłaszaliście?
Dajcie znac :)

A ja idę nadrabiać Wasze posty, bo dawno mnie u Was nie było!

Tak się oto prezentowałam :)