Essie Top Coats: GOOD TO GO vs. GEL SETTER

Cześć Dziewczyny!
 
Połowa lata już minęła, ale nie przeszkadza to nam w zmienianiu kolorów na paznokciach w zależności od naszego nastroju. Dobrze by jednak było, gdyby ten kolor utrzymał się na paznokciach trochę dłużej niż dwa dni oraz żebyśmy mogły żyć swoim życiem bez martwienia się o odpryski na pazurkach. 

Dla tych, które nadal są zwolenniczkami malowania paznokci sposobem klasycznym, mam dzisiaj porównanie dwóch top coasts z firmy Essie wszystkim dobrze znanej. Essie ma kilka innych rodzajów, ale good to go był dość mocno osławiony, dlatego go kupiłam i używałam jakiś czas temu, a dość niedawno wyszedł nowy top coat gel setter. Miałam go przed tym postem dwa razy i pomyślałam, że zrobię Wam porównanie.
Najlepszym dniem do testowania jakichkolwiek produktów kolorowych, wliczając lakiery do paznokci, jest dla mnie sobota. Jestem wtedy dwanaście godzin w pracy, w której muszę używać wody, mieć rękawiczki itd. Jednym słowem: nie oszczędzam rąk. Oczywiście podczas innych dni tygodnia również pracuję przy wodzie i nie oszczędzam się, ale jak coś przeżyje sobote, to jest dobrze.
Essie Good To Go
Ten top coat jest naprawdę świetnym produktem! Przepięknie nabłyszcza lakier i długo się utrzymuje, nawet do czterech, pięciu dni. Cieniutka warstwa wystarczy. Ściera się delikatnie, więc tak od razu nie widać, że lakier jest noszony kilka dni. Jednakże… im więcej wody, tym gorzej. Soboty nie przeżył, zawsze coś odprysnęło. Ogólnie mówiąc jest super, ale nie wytrzymuje tak długo jak jego nowy kolega.
Essie Gel Setter
No i tutaj mamy cud na paznokciu :D Mam dla Was dowód noszenia go od środy (29 lipca) do dzisiaj (6 sierpnia)! I jakbym się uparła, to jeszcze mogę go utrzymać, ale bez przesady, bo kolor wymaga wymiany. Ale od początku. Za pierwszym razem coś zrobiłam źle, bo trzeciego dnia już mi odprysnął i byłam bardzo zawiedziona, a wręcz zła. Pomyślałam jednak, że dam mu drugą szansę i … jestem w szoku. Przeżył sobotę, przeżył zmywanie naczyń XXL i delikatne sprzątanie mieszkania. Podobnie jak good to go, na początku tylko delikatnie się ściera, ale już jak go przetrzymałam tyle dni, to zaczął odpryskiwać.
Tak lakier prezentuje się po siedmiu dniach. Jak możecie zauważyć, są odpryski na palcach środkowych, delikatnie na wskazujących oraz na najmniejszych, ale poza tym, to jak ktoś nie patrzy z bliska, to raczej nie zauważy ubytków. Trzymałam je dla Was najdłużej jak mogłam, ale dziś już muszę je zmienić, bo mi się zwyczajnie znudziły. Dodam Wam, że na stopach nie ma znaku noszenia, a robiłam pedi tego samego dnia. Jestem pod wrażeniem :)
Miałyście do czynienia z tymi top coats?
Malujecie paznokcie same, w salonie, czy może wolicie hybrydy?
Dajcie znać :)
A jeśli interesują Was kolory lakierów Essie jakie posiadam i które widzicie na zdjęciach, to już Wam podaję: play date, mint candy apple, after school boy blazer, minimalistic, rock the boat oraz big spender.