Plaża Coney Island

Sierpień to najwolniejszy miesiąc dla mnie. Przedszkole, w którym pracuję, jest zamknięte, więc w tygodniu mam wolne. Pozostała jedynie praca na weekend (piątek-niedziela). Korzystam z wolnych dni, jak tylko potrafię. Robię to, na co mam ochotę, spotykam się ze znajomymi, ogarniam i organizuję swoje rzeczy w mieszkaniu, mam czas na zdrowe gotowanie oraz ćwiczenia, na wysypianie i wiele innych. Pomijam czas spędzany z Rafałem, bo choćbym była nie wiem jak zajęta, to dla Niego zawsze zajdę chwilę :)

Do mojego wyjścia z domu przyczyniła się Nina, którą bardzo serdecznie pozdrawiam, i jej Marty,  jednak mój nie dorasta jej do pięt :P
Zawsze lubiłam robić zdjęcia, jednak tutaj w Stanach zapomniałam o moim hobby i odstawiłam je na dalszy plan. Wczoraj postanowiłam, że warto do tego powrócić chociaż raz na jakiś czas. Wstydzę się chodzić z aparatem, ale pierwsze kilka pstryknięć i było już to naturalne.
Obrobiłam trochę zdjęcia i postanowiłam Wam je tutaj pokazać. Nie liczę na komentarze z zachwytami, bo niczego specjalnego nie ujęłam. Chcę Wam po prostu pokazać jedno z turystycznych miejsc w NY, do którego mam bardzo blisko, a jest to plaża Coney Island i znajdujący się obok park rozrywki.
Zapraszam do zdjęć :)
Wychodząc ze stacji metra mamy skrzyżowanie, a za nim ocean i plażę.
Tutaj widzicie miejsce, gdzie odbywają się słynne zawody jedzenia hot-dogów :)
Druga strona skrzyżowania :)
Idąc w stronę plaży jest otwarta a’la galeria ze sztuką i wielkimi obrazami. Zaraz zobaczycie więcej jej obiektów.
W oddali widać jeden z roller coasterów.
Ja nie wiem, jak to było zrobione, ale jest COOL :D
Jedna z moich ulubionych prac.
Po prawej była galeria, a po lewej znajduje się Luna Park, czyli park rozrywki.
Widok od strony plaży.
Najnowszy roller coaster uruchomiony pod koniec zeszłego sezonu. Mały jest, więc nie wsiadam :P
Fast food I guess :D
Wonder Wheel i inne roller coasters.
Tam ciągnie się deptak a wzdłuż niego miejca z jedzeniem, grami, watą cukrową i lodami.
Witamy stróża prawa :) było kilku, ale jechali i tylko ten jeden wyszedł najlepiej na zdjęciu :)
Jak to z góry musi pięknie wyglądać! :)
Cześć!
Pochodziłam wzdłuż brzegu i na koniec latawce :)
Tak wyglądała moja część dnia na plaży, którą mam maksymalnie 30 minut od domu z dojściem do metra, czasem mniej. Teraz, kiedy mam trochę wolnego czasu, lubię przyjechać tu, zrelaksować się, opalić, posłuchać szumu oceanu i zapomnieć na chwilę o obowiązkach, które zbliżają się wielkimi krokami. Szkoła i powrót do pracy tuż tuż!
A jak Wy lubicie się zrelaksować? :)