Moja skóra || Październik vs. Styczeń

W ostatnim wpisie o ulubionych kosmetykach wspomniałam, że pokażę Wam moją twarz na przełomie paru miesięcy. Jak moja skóra się zmieniła, odkąd używam regularnie kosmetyków, które Wam pokazałam. Dodam, że od roku staram się zdrowo odżywiać i ćwiczyć, więc to też ma wpływ na moją cerę. Dodatkowo ilość stresu, sen i inne czynniki zewnętrzne. Wszystko to “wychodzi” na naszej skórze.

**Odnośnie zdjęć, robiłam je przy naturalnym świetle, na różnych trybach aparatu, bo starałam się jak najlepiej złapać wygląd mojej skóry, stąd kolory mogą się delikatnie różnić. Moja jedyna edycja polegała na dodaniu ostrości i ewentualnym rozjaśnieniu.**

#nofilter 

 

Pierwsze zdjęcia, jakie zrobiłam, to było 9 października.

Jak możecie zauważyć, moja skóra nie była w aż tak najgorszym stanie, ale jednak czoło wołało o pomstę do nieba ;) Policzki w miarę, ale skronie już wysypane, broda też taka sobie. I pamiętam, że struktura mojej twarzy była dość szorstka w dotyku, jakbym miała kaszkę. No i przebarwienia, nierówny kolor skóry – widać gołym okiem.

Drugie zdjęcia zrobiłam tydzień później, 16 października.

Tydzień później nie można oczekiwać poprawy, raczej nic się nie zmieniło.

Trzecie zdjęcia zrobiłam 8 listopada.

W listopadzie widać już poprawę stanu mojej skóry. Nie jest idealna, ale już lepiej wygląda. Skóra zaczyna być wygładzona, szczególnie broda, czoło już też wraca do normalności, ale boki twarzy jeszcze nie do końca.

Ostatnie zdjęcia robiłam tydzień temu, 18 stycznia.

Grudzień, dla każdego chyba, jest miesiącem dość szybkim. Dla mnie był bardzo intensywny, jadłam niekoniecznie dobrze, na uczelni trwała sesja, mało spałam i objadałam się podczas świąt i sylwestra, a siłownię zaniedbałam. I tak grudzień zleciał, że nie miałam czasu na zrobienie zdjęć, choć ciągle to planowałam.

Na szczęście przyszedł styczeń i trochę wolnego czasu. Obserwowałam jak moja skóra nagle wygląda dobrze, nie mogłam uwierzyć, kiedy wróciłam do starych zdjęć i wiedziałam, że muszę o tym wspomnieć, powiedzieć Wam, co używam i pokazać rezultaty.

Jak widzicie, moja skóra teraz wygląda naprawdę dobrze. Czoło jest niemalże czyste! Skronie też niczego sobie, a broda praktycznie bez zarzutów. Chyba nigdy nie miałam tak dobrze wyglądającej cery. A jaka jest miła w dotyku, jaka gładka!

Dzisiaj już widziałam małe wypryski, ale traktuję je już tym, czym trzeba. Wiem też, że na koniec cyklu miesiączkowego na pewno mnie wysypie, ale mi to nie straszne, bo wiem, jak walczyć.

Wiem, że do idealnej cery jeszcze mi daleko, ale jestem mega szczęśliwa z moich zmian, z tego, że znalazłam idealne kosmetyki, że wszystko co robię, naprawdę działa! Stąd też moje sprawozdanie, zachęta do kupienia kosmetyków, zmiany diety i ruchu. Może i Wam się udzieli :) Życzę Wam tego!

Poniżej znajdziecie jeszcze zestawienie z czterech dat razem.

Wybaczcie proszę światło, ale wiecie jak to jest z dziennym, a aparat też swoją drogą.

Jeśli macie problemy ze skórą, to warto jest robić sobie zdjęcia i sprawdzać, jak nasza skóra się zachowuje. Musicie pamiętać o wielu czynnikach, które na nią wpływają, obserwować, a nawet zapisywać swoje obserwacje. Marzy mi się ujednolicony koloryt i gładka skóra na 100%. Wiem, że można to osiągnąć, więc dalej będę dokumentować, kontynuować to, co robię i zobaczymy, jak moja skóra będzie prezentować się za kilka miesięcy :)

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na problemy skórne? Robicie zdjęcia? Obserwujecie?

Jak to jest u Was?